niedziela, 6 maja 2012

Rozdział 2



*oczami Margaret *

Nagle usłyszałam głos stewardessy, która poprosiła o zapięcie pasów. Już nie mogłam się doczekać, gdy zobaczę Londyn . Wiedziałam, że z Juliette nie będę mogła się nudzić. Po chwili usłyszałam dźwięk silników. Byłam taka ciekawa jak wygląda Polska z góry, ale się zawiodłam, bo widziałam tylko chmury. Lecieliśmy długo, a Juli w ogóle się do mnie nie odzywała. Zdziwiłam się bo ona zawsze ma coś do powiedzenia.
- Juli, coś się stało ? - spytałam, ale bałam się że nie uzyskam odpowiedzi. Niestety ona tak czasem ma, że potrafi się nie odzywać przez parę dni. W sumie to nigdy nie pytałam czemu.
- Wiesz, boję się- wyszeptała .
- Ty ? Weź się nie wygłupiaj. Przecież poradzimy sobie. Uwierz w nas.
- Ale.. Zapomniałyśmy załatwić sobie mieszkania! - powiedziała z przerażeniem Juliette.
W tym momencie mnie zamurowało. Zupełnie zapomniałyśmy o noclegach.
- No to ładnie! Ej, ale zaraz przecież twoja ciocia mieszka w Londynie, prawda ?- spytałam
- No tak masz rację, zaraz do niej zadzwonię. Ale się wystraszyłam.
Juli zadzwoniła do cioci i powiedziała mi, że będziemy mogły zamieszkać u niej w domu. Juli mi opowiedziała o willi ze wspaniałym ogrodem, który posiadała pani Cook. Powiedziała mi też, że będziemy mieszkać same bo za 4 dni jedzie do Kanady.
Po paru godzinach byłyśmy na miejscu. Wysiadając Ju zobaczyła swoją ciocię siedzącą w samochodzie. Była to bardziej czarna limuzyna. Pani Cook jest sponsorem wielu gwiazd i zespołów.
Byłyśmy oby dwie tak podekscytowane, że mało Juli nie piszczała ze szczęścia. Poznałam to po jej oczach, czasem tak jest, że rozumiemy się bez słów.

*oczami Juliette*
Gdy wyszłyśmy z samolotu podbiegłam do cioci, która przytuliła mnie, a zaraz potem Meg.
Byłam bardzo przejęta tym, że właśnie siedzę w samochodzie, który jedzie do willi, która jest w Londynie !
Po przyjeździe do domu cioci poszłyśmy wszystkie trzy żeby zobaczyć pokoje. Były niesamowite . Miały wielkie łóżka i były przedzielone zozsuwanymi drzwiami. Od razu się rozpakowałam.
Gdy już skończyłam poszłam pomóc Meg pomieścić jej wszystkie kapelusze w szafie trzy drzwiowej. Sama nie wierzyłam, że zabierze wszystkie i w dodatku je pomieści. Ona ma sprytne sposoby.
Gdy już skończyłyśmy strasznie mnie korciło wyjście na spacer. Bo to było moje spełnienie marzeń, pojechać do Londynu, można już odhaczyć.
- Megi .. Proszę choć ze mną na spacer, proszę ! - wiedziałam, że już jest zmęczona i ze mną się nigdzie nie wybierze.
- Daj spokój jest 19, a ja jestem wykończona, idę spać – wymamrotała .
- Ok, ok jutro się przejdziemy do jakiejś galerii – krzyknęłam i poszłam zająć łazienkę .

< następnego dnia >
Spało mi się cudownie, chyba polubiłam te łóżko. Sprawdziłam godzinę była 9 rano. Ogarnęłam się w łazience. Zrobiłam cieniutką kreskę i założyłam to http://wd8.photoblog.pl/np4/201205/83/122150477.jpg . Pomyślałam, że obudzę Margaret. Weszłam do jej pokoju i zobaczyłam ją śpiącą na podłodze.
- Hahaha ! Hej ty ! Wstawaj ! - wrzasnęłam. - Chyba Ci łóżko nie pasuje ?
- Aaa ! - wystraszyła się dziewczyna - Co ? łóżko jest spoko .. Ale co ja robię na podłodze ?!
- No wstawaj królewno, dziś do miasta idziemy podbić Londyn ! -mam plan, ale się nie mogę za wcześnie wygadać . - aha i weź koniecznie gitarę !
- Mówisz to jakbym nigdy jej przy sobie nie nosiła. - powiedziała zadziornie dziewczyna .

* oczami Margaret*
Zaraz po tym jak Ju poszła postanowiłam przygotować sobie ubranie. Chyba wezmę to http://wd2.photoblog.pl/np1/201205/7F/122053371.jpg i jeszcze do tego mój kapelusz z autografem od Jareda Leto . Nie robiłam makijażu użyłam tylko błyszczyka.
Po 40 minutach byłam gotowa i zeszłam na dół na śniadanie. Juli już tam była i jadła tosta. Zrobiłam sobie kawę.
- I co ? Jest twoja ciocia w domu ? - zapytałam .
- Nie , pojechała żeby coś załatwić, dała nam trochę kasy. Gotowa? Ty i gitara ? - spytała tajemniczo.
- Tak, jak zawsze jesteśmy ! - uśmiechnęłam się do niej szeroko- to co gdzie idziemy ?

< po 45 minutach>
- No już jesteśmy. To największy sklep z ciuchami ! Wszystkie markowe .. - powiedziała.
Więc ruszyłyśmy. Wchodziłyśmy do każdego sklepu po kolei, mierzyłyśmy wszystkie fajne ciuchy.
I w kończu ja kupiłam dobie czarną torbę, vans'y, i okulary słoneczne. Ju kupiła sobie 3 pary kolczyków, pierścionek i koszulką.
Był to wspaniały dzień i jeszcze się nie skończył.

* oczami Juliette *
Jest 16, a my spacerujemy przez długie i szerokie ulice.Nagle zobaczyłam starszego pana grającego na gitarze jakąś wesołą piosenkę, szarpnęłam Meg i podbiegłam do niego. Właśnie o to mi chodziło ...

_____________________

Dziękuje bardzo za czytanie.
Dzięki za pomoc Tala ♥

1 komentarz: